
Po kilkudniowym załamaniu pogody, które skutecznie wyhamowało aktywność pszczół, 25 kwietnia wykonano kolejny wyjazd do pasieki. Celem wizyty był przegląd rodzin pszczelich, ocena zapasów pokarmu oraz podjęcie decyzji o ewentualnym dokarmianiu – w obliczu zapowiadanego dalszego ochłodzenia z przymrozkami nocnymi.
Przeprowadzono przegląd 24 rodzin. Ogólny stan pasieki oceniono jako dobry – rodziny prezentują się silnie, czerw jest zwarty i prawidłowo rozłożony na plastrach. Na ramkach obserwowano liczną obsadę pszczelą; część rodzin wyraźnie się rozbudowuje, zajmując kolejne plastry. Wiosenna dynamika rozwoju przebiega zgodnie z oczekiwaniami jak na tę porę roku w Bieszczadach.
Kilkudniowe chłody uszczupliły jednak zapasy pokarmu w ulach. U większości przeglądanych rodzin uzupełniono zapasy – podano syrop cukrowy oraz ciasto, tak aby rodziny miały wystarczające rezerwy na wypadek kolejnego załamania pogody z nocnymi przymrozkami. To standardowe i odpowiedzialne działanie w takich warunkach, szczególnie w kwietniu, gdy chłodne noce mogą skutecznie odciąć pszczoły od pożytków na kilka dni.
Gniazda poszerzono suszem, jednak tylko w najsilniejszych rodzinach, które były już gotowe na przyjęcie dodatkowej przestrzeni. Wcześniej poszerzanie słabszych rodzin byłoby w tych warunkach nieuzasadnione – pszczoły musiałyby ogrzewać zbyt dużą przestrzeń kosztem czerwiu. W pasiece kwitną już śliwy i tarnina, a klony mają zakwitnąć lada dzień – to zapowiada pierwsze poważniejsze pożytki wczesnowiosenne.
Sezon pasieczny w Prełukach nabiera tempa. Jeśli pogoda się ustabilizuje i klony zakwitną bez przeszkód, rodziny powinny wejść w maj w bardzo dobrej kondycji, gotowe do intensywnego rozwoju przed sezonem miodowym.